Świerzb

ŚWIERZB 

To nic przyjemnego, ale jak doświadczenie pokazuje, nie jest to zakażenie rzadko spotykane w pediatrii. Obraz chorobowy u małych dzieci jest nieco odmienny od tego znanego u dorosłych.

TROCHĘ WSTĘPU

Świerzb (scabies) jest pasożytniczą chorobą skóry wywoływaną przez świerzbowca ludzkiego. Żywi się on tylko martwymi komórkami ludzkiego naskórka. Samiczka jest bardziej aktywna i to ona odpowiada w głównej mierze za objawy. Po zapłodnieniu przez samca, samiczka drąży sobie tuneliki w naszej skórze a na końcu tunelu (na skórze widać drobną grudkę) zaczyna składać jajeczka. Po kilku dniach wykluwają się larwy, przechodzą następnie w stadium nimfy, a po około 2 tygodniach są już osobnikami dorosłymi. Jednoczasowo w naskórku chowa się kilkanaście samiczek, a samce, larwy, nimfy siedzą na powierzchni skóry czekając na możliwość zakażenia.

JAK SIĘ ZAKAŻAMY?

Sposób zakażenia – bezpośredni kontakt z osobą zarażoną. Warto przypomnieć, że świerzbowiec potrafi żyć kilka dnia poza skórą człowieka, stąd też źródłem zakażenia mogą być przedmioty, które będą dotykane przez inne osoby, jak np. pościel, ręczniki, ubrania oraz klamki, siedzenia, leżaki.

OBJAWY

Dotyczą skóry i pojawiają się po 2 – 5 tygodniach. Wyjątkiem są osoby, które już chorowały, potrafią mieć objawy już nawet po 24 godzinach od zakażenia.

Objawy u niemowląt są przeważnie bardzo nasilone i szybko dochodzi do zajęcia całej skóry. U dzieciaków zawsze patrzymy na stopy i wewnętrzne powierzchnie dłoni ( objawy charakterystyczne dla świerzba u dzieci). Często zmiany skórne lokalizują się na głowie ( to główna różnica w zakażeniu dziecka a dorosłego). To co rzuca się w oczu, to świąd, drapanie się ( co skutkuje rozprzestrzenianiem się zakażenia), niepokój u dziecka nasilający się zwłaszcza wieczorami, po tym jak dziecko leży w łóżeczku. Z powodu namiętnego drapania się maluchów dochodzi do zmian skórnych określanych w dermatologii jako przeczosy, czyli takie rozdrapane paznokciami linijne uszkodzenia naskórka. Jeśli już jesteśmy przy terminologii typowo dermatologicznej, to wykwitem pierwotnym ( pierwszą zmianą na skórze w ogóle) będzie nora świerzbowca ( i jej końcówka, gdzie samiczka składa jaja, widoczne z zewnątrz jako grudka drobna). Wykwitamy wtórnymi będą grudki, pęcherze, nadżerki, przeczosy.

Często przy nasilonych objawach dochodzi u dzieci do tak zwanej wtórnej alergizacji. Gdy zmian skórnych nie jest dużo, a na skórze dziecka zaczną pojawiać się zmiany typowe dla alergii skórnej, lekarz może podać dziecku leki antyhistaminowe, po których dojdzie do poprawy i zmniejszenia nasilenia świądu ( i ogólnej radości rodziców), niestety nie doprowadzi to do całkowitego wyleczenia, a jedynie zamaże obraz choroby i odwlecze prawidłowe leczenie. Gdy zakażenie świerzbowcem trwa długo może dać zmniejszonego łaknienia, bezsenności czy w skrajnych przypadkach także zaburzeń rozwoju fizycznego.

Skoro pisałem, że obraz u dzieciaków jest trochę inny niż u dorosłych, to warto wspomnieć jak zakażenie wygląda u rodziców. Pierwsze zmiany dotyczą przede wszystkim przestrzeni międzypalcowych rąk, okolice nadgarstków, pępek, krocze, okolice brodawek sutkowych u kobiet. Nie ma zmian skórnych na twarzy. Na początek świąd jest niewielki i ograniczony do małej powierzchni. W miarę drapania, roznosi się zakażenie na dalsze partie ciała.

Przy badaniu malucha, gdy podejrzewamy zakażenie świerzbowcem, zawsze pytamy matkę ( zwłaszcza karmiąca) czy nie ma jakiś zmian na skórze, zwłaszcza okolic brzucha czy piersi. To znacznie ułatwia rozpoznanie.

ROZPOZNANIE

Wystarczy badanie i wywiad w większości wypadków. Zeskrobiny naskórka, badania histopatologiczne skóry zostawiamy dla ośrodków dermatologii.

LECZENIE

Mamy 4 możliwości:

Benzoesan benzylu w naszym kraju występują w stężeniu 10%. Stosujemy go raz na dobę przez 5 dni oszczędzając twarz ( ale można stosować na włosy głowy). Myjemy się przed i po kuracji. Stosujemy ten preparat głównie w profilaktyce ( by zapobiec zakażeniu) domowników przy rozpoznaniu zakażenia u jednego członka rodziny. Do leczenia nie powinien być stosowany.

Krotamiton, czyli najczęściej stosowany preparat w POZ, niestety najmniej skuteczny. Co prawda dobrze łagodzi świąd ( i to szybko), ale wyleczenie całkowite jest trudne, gdy stosujemy tylko ten preparat. Gdy chcemy go zastosować, to bierzemy kąpiel, suszymy dokładnie skórę, a następnie nakładamy na ciało krem lub płyn ( oszczędzając twarz i owłosioną skórę głowy) jeden raz dziennie przez 3-5 dni. Kąpiemy się ponownie dopiero 2 dni po ostatnim smarowaniu, czyli trochę kiepsko. U najmniejszych dzieciaczków dopuszczalne jest stosowanie leku jednorazowo, ale trzeba pamiętać, ze można go stosować dopiero u dzieci powyżej 1 roku życia, czyli od 13 miesiąca.

Maść siarkowa czyli numer jeden w walce ze świerzbowcem w naszym kraju, głównie za sprawą stosunku jakości do ceny. Maści siarkowe nie są drogie, czas realizacji recepty „robionej” to maksymalnie 1 doba, ale niestety po tę receptę trzeba udać się do lekarza. Ilość siarki w 100g białej wazeliny ( vaselini albi) / najprostsza recepta/ mieści się od 3 do 30% w zależności od wieku dziecka ( im mniejszy maluch, tych mniejsze stężenie siarki). Smarujemy całą skórę od szyi do stóp 1-2 razy dziennie przez 5 dni. Można też smarować twarz i owłosioną skórę głowy, ale trzeba zachować ostrożność u małych dzieci. Przy nałożeniu na główkę trzeba maść zmyć po 1 godzinie.

Gdy stosujemy maść profilaktycznie, to nakładamy ją maksymalnie 3 dni. Przed pierwszym użyciem wskazana kąpiel, i następnie osuszenie skóry. Gdy stosujemy maść siarkową, nie kąpiemy się niestety. Gdy musimy umyć ręce, krocze czy pachy, to po umyciu dokładamy osuszamy skórę i dokładamy maści. Kąpiel długą, całego ciała, robimy dopiero po zakończeniu kuracji.

Permetryna to ostatnia nasza broń, najlepsza i najskuteczniejsza, ale niestety też i najdroższa. Jako jedyna działa na wszystkie stadia rozwojowe świerzbowca. Skuteczność w badaniach obliczono na około 93% wyleczeń. Może być stosowana już u najmłodszych ( >2 miesiąca życia), a nawet u kobiet w ciąży. Stosujemy krem 5% jeden raz dziennie na całe ciało ( nawet twarz i owłosioną skórę głowy). Przy smarowaniu skóry warto się przyłożyć i dobrze wysmarować stopy i dłonie,nadgarstki, pachy, pachwiny. Zostawiamy krem na co najmniej 8 godzin ( najlepiej na noc po prostu). Rano kąpiemy się wodą z szarym mydłem. Jednorazowa kuracja w większości wypadków wystarczy. Gdy problem świerzbu trwał długo, warto mimo wszystko kuracje powtórzyć po około 2 tygodniach.

Warto pamiętać, o czym pisałem na początku, że świerzb potrafi bytować także poza skórą. Skoro leczymy dziecko, musimy leczyć wszystkich domowników ( u tych bez objawów dobrą opcją jest profilaktyka benzoesanem benzylu /mały koszt/), ale także musimy też zadbać właściwie o cały dom czy mieszkanie. W dniu zakończenia kuracji, zmieniamy pościel, ręczniki, piżamy, ubrania noszone podczas leczenia. Pierzemy je w temperaturze co najmniej 60 stopni. Wszystkie zabawki, pluszaki, klamki, koce, poduszki też warto zdezynfekować bądź wyprać. Jeśli czegoś nie jesteśmy w stanie wyprać, pakujemy do dużych toreb foliowych ( tych na śmieci) i wynosimy na balkon. Trzymamy tam 7-10 dni. Świerzbowiec bez kontaktu ze skórą człowieka ginie po maksymalnie 4 dniach. Ten ostatni etap, a raczej brak jego przestrzegania tych zaleceń, stanowi najczęstszą przyczynę niepowodzeń leczniczych.

Linki powiązane z tematem:
https://www.aad.org/…/dis…/contagious-skin-diseases/scabies… – zdjęcia, jak to może wyglądać
http://www.healthline.com/health/scabies… – kolejne zdjecia, trzeba poklikać na te strzałki przy zdjęciu ( prawo/lewo)

Powiązane artykuły:
http://dermatologia.mp.pl/…/73202,choroby-pasozytnicze-skory

Mały plakacik od PZH na koniec.
http://www.pzh.gov.pl/…/upl…/2016/03/%C5%9Awierzb-plakat.pdf

I broszurka:
http://www.pzh.gov.pl/…/u…/2016/03/%C5%9Bwierzb_broszura.pdf

*********************************************************
Post na podstawie:
1) artykułu „Świerzb” Pani dr Lidii Ruszkowskiej z Oddziału Dermatologii Dziecięcej, Centrum Dermatologii Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie, Pediatria Po Dyplomie, grudzień 2016
2) książki „Atlas chorób zakaźnych dzieci” Irma Kacprzak-Bergman, Leszek Szenborn, ELSEVIER URBAN&PARTNER 2010
3) stron powyżej